Higiena osobista doby „dobrobytu”
Przemilczany temat…
Piszę o czymś, o czym zwykle się nie pisze. Pewnie dlatego, że temat to mało sensacyjny. Nikt o tym nie mówi w telewizji, nikt nie napisał felietonu, a większość ludzi i tak wie o co chodzi. Co ciekawe sytuacja przedstawia się odmiennie w poszczególnych regionach kraju. Proszę się uspokoić, to nie będzie wykład z makroekonomii, ani analiza poczynań lokalnych samorządów. Tym pomijanym milczeniem tematem jest higiena osobista lub raczej narastające trudności z nią związane.
Niby dlaczego higiena osobista miałaby nastręczać jakiekolwiek trudności? Przecież w sklepach jest pełno kosmetyków i akcesoriów pielęgnacyjnych. Jeśli kogoś nie stać na droższe, zawsze może kupić tańsze. I w czym tu problem?
Polski Beduin?
Coś dziwnego się porobiło w naszym kraju. W ostatnich latach niewiele wzrosły zarobki, natomiast koszty utrzymania niepomiernie. Zwłaszcza te związane z eksploatacją domu lub mieszkania. O cenach mieszkań nie będę już nawet wspominał. Ceny wody wzrosły tak, że codzienna higiena osobista zaczyna stanowić problem… finansowy.
Jak świat światem, a higiena osobista higieną osobistą, zawsze woda była jej podstawą. Niejako materią pierwotną podtrzymującą zachowanie czystości. Tymczasem ceny idą w górę. W różnych miastach różnie to wygląda, ale już kilka lat temu zostałem uraczony radosną informacją, iż mieszkam na terenach, gdzie woda jest szczególnie droga. Bynajmniej nie jestem Beduinem z afrykańskiej pustyni! Miejsce mojego zamieszkania łatwo można odnaleźć na mapie Polski.
Nie da się ukryć, że higiena osobista powinna być przestrzegana. Brak jej przestrzegania też raczej trudno ukryć. Woda to tylko jeden z wydatków związanych z mieszkaniem. Pamiętam, jak kiedyś po pracy mogłem spokojnie i do woli kąpać się w wannie. Robiłem to każdego dnia. Wanna pełna wody. Dziś to byłaby istna rozpusta! Szał zmysłów.
Dzisiaj nawet skromny prysznic staje się problemem. Człowiek kończy mycie i niespokojnie zerka na licznik. Nie dość, że rachunek będzie duży, to jeszcze nerwicy można dostać, a ponoć higiena osobista przyczynia się do utrzymania zdrowia!
Ostatecznie jednak mój przykład nie jest miarodajny. Zerknijmy na sprawę z nieco większej perspektywy.
„Dawniej to się człowiek wykąpał i pranie zrobił…”
Już dawno, bo jakieś dwadzieścia lat temu, gdy rozpoczynałem pracę, a było to w pewnej fabryce, niektóre panie specjalnie przychodziły do pracy w wolne soboty, by… zrobić pranie. Naliczano im godziny pracy, a one oszczędzały czas dla rodziny i pieniądze za wodę. Wtedy jeszcze cenom wody daleko było do współczesnych. Nie pochwalam takich praktyk, niemniej byłem ich świadkiem. Polak potrafi i zawsze jakoś zadba o to, aby higiena osobista była przestrzegana, nawet w trudnych czasach. Pamiętam też dobrze, że takie soboty stanowiły dobrą okazję, by się w pracy wykąpać bez ograniczeń.
Teraz czasy mamy jeszcze trudniejsze. Higiena osobista dokonywana kosztem pracodawcy się już skończyła. Nie ma już pralek w biurach, a każdy dba o to, by jego pracownicy solidnie wykorzystali wszystkie godziny, za które im płaci. Inaczej jest w niektórych urzędach, ale to odrębny temat.
Domowe tajemnice
Opuśćmy zakłady pracy i powrócimy do domów. Cóż ma zrobić wieloosobowa rodzina, przy takich cenach wody? Jak ma być zachowana higiena osobista w takich warunkach? Nikt się do tego oficjalnie nie przyznaje, ale tam, gdzie pieniędzy nie ma zbyt wiele, a ludzi sporo, wszyscy kąpią się po kolei w tej samej wodzie.
Można się oburzać, że to żadne mycie i woda szybko robi się brudna. Warto jeszcze dodać, że w całej tej sytuacji na jedynym biegunie znajduje się higiena osobista, a na drugim ekologia i oszczędność wody. Przeciętnego Polaka ekologia zbytnio nie interesuje. Chyba, że dotyka jego finansów. Podobne praktyki mają miejsce w wielu domach. Niektórzy po prostu myją się rzadziej, a jeszcze inni nie zwracają uwagi na zużycie wody i płaczą dopiero nad otrzymanym rachunkiem. Są i tacy, którzy ze względu na zarobki cenami wody przejmować się nie muszą, ale jest ich coraz mniej.
Ironia losu
Ironia polega na tym, że nigdy jeszcze nie mieliśmy dostępu do tylu środków pielęgnacyjnych. Można by powiedzieć, że nigdy jeszcze higiena osobista nie była tak przyjemna. Panie zyskały wiele specyfików do higieny intymnej. Co ciekawe, nie licząc tych z górnej półki, same kosmetyki nie są wcale takie drogie. Na przeszkodzie stoją tylko ceny wody. Nie dziwie się tym, którzy piszą z oburzeniem, że Polacy mało się myją. Sam też nie mam ochoty spotykać się z brudnymi ludźmi, ale jak widać zjawisko to ma swoje drugie dno. Niczym jezioro Bajkał. Tyle, że tam wody jest w nadmiarze.
4,62_S